Absolutnie obowiązkowa lekturaKontakt – OMG 🤯 WTF 😱PUŚĆ WODZE Miło być o czymś innym , ale zainspirowany tekstem o kontakcie wejdę w kontakt i biorę kontakt na tapet. Bo w przeciwieństwie do jeździeckiego kontaktu można sobie taki kontakt „wziąć” lub inny w formie wizytówki lub linka, a ten jeździecki trzeba ZBUDOWAĆ i jest on PROCESEM. Często bardzo długim i nie zaczyna się od ręki, ani wędzidła, a tym bardziej od rzucanego na placu: weź kontakt . To skrót myślowy, który zabija myślenie o kontakcie jak o czym długofalowym, a konie stawia w bardzo niewygodnej – w pełnym znaczeniu tego słowa – sytuacji. Nauka budowania kontaktu zaczyna się od ciała i nawet nie końskiego tylko – naszego. Żeby w ogóle zacząć myśleć o kontakcie poprzez wodze czy na wodzy należy uzmysłowić sobie, że jest on efektem dwóch podstawowych czynników : rytmu i dążności do ruchu naprzód, a do nich dochodzi efekt zwany w skali szkoleniowej rozluźnieniem. Dość niezręcznie przetłumaczonym z niemieckiego losgelassen – a bardziej obrazowo tłumacząc ” wypuszczony, uwolniony, zdjęty z napięcia , wydłużony”. I tu już mamy cały fundament kontaktu. Bez tych rzeczy kontakt pozostaje tylko trzymaniem wodzy lub trzymaniem się wodzy w mniej lub bardziej opresyjny dla koni sposób. Aby końskie ciało było zdolne przyjąć kontakt musimy mieć spełniony punkt 1: 1. Koń potrafi w sposób swobodny poruszać się na przód z utrzymaniem dążności. Czym jest dążność ? Jest stałą, niezmienną w tempie, aktywnością w ruchu konia wyrażaną przez RYTMicznie powtarzaną czynność ciała , bez napięć wynikających z braku równowagi podstawowej – czyli tej związanej z obecnością jeźdźca na grzbieciei i zgraniem środków ciężkości obu gatunków. I tu zaczyna się kłopot pierwszy: Jeśli Twoje ciało nie jest zdolne do podążania za ruchem z najróżniejszych powodów : brak techniki , lęk , napięcia somatyczne , za mała ilość siodłodupogodzin, zbyt małe doświadczenie , złe zrozumienie prowadzenia, nawyki, błędny system nauczania itp. nie będziesz w stanie nauczyć konia dążności, a co za tym idzie nie zbudujesz prawidłowego i akceptowanego przez konia kontaktu. Co się stanie jeśli jednak w tej fazie skusisz się i złapiesz „ kontakt” czyli spróbujesz wprowadzić konia w dużo bardziej zaawansowany etap szkoleniowy czyli „ustawienie na wodzy ? Koń wykazuje wahania równowagi pionowej zmieniając rytm i takt, rekompensuje to różnym ustawieniem ciała, w tym próbą zmiany pozycji szyi, która jest „balans sztangą” dla całego końskiego ciała. Tworzy to losowe ,mniejsze lub większe napięcia na wodzach , wprowadzając koński pysk (a potem grzbiet) w dyskomfort, podkręcany najczęściej metalowym kiełznem mającym styczność z miękkimi tkankami w pysku oblekającymi ostrą kość dolnej żuchwy. Jest do doskonała okazja do przebodźcowania , bólu , siniaków, czyli stworzenia wzorca rozwiązania sobie tej sytuacji , a z czasem nawyku : machania głową , wyciągania wodzy, w celu uwolnienia (słusznego !) od dyskomfortu. Zmuszanie do akceptacji takiego stanu rzeczy poprzez : zwiększenie „stabilości” ręki przez trzymanie jej w jednym miejscu , trzymanie jej szeroko , ściągnie jej na dół , wypinanie, zmiany kiełzna, mechaniczne ograniczenia itp. nie jest jazdą w dobrostanie i jest maskowaniem problemu z wyżej wymienonymi etapami, grzebaniem w skutku , a nie niwelowaniem przyczyny. Taki stan rzeczy może przerodzić się w przemoc, a koń zostaje uwięziony w swoim ciele /ramie w sposób, który spowoduje w przyszłości fatalne skutki dla jego aparatu ruchu ,chęci współpracy człowiekiem i psychiki. Jeśli jednak nie złapałeś się za wodzę, a wziąłeś się za swoje ciało i nauczyłeś je swobodnego podążania za ruchem i dysponowani środkiem ciężkości to w drugim etapie uczysz konia : dążności do ruchu naprzód . Stęp wbrew pozorom nie jest najłatwiejszym do tego chodem, ale nie pomijaj go. Rytmiczny stęp na długiej wodzy , z równomierną pracą każdej strony ciała w ruchu na WPROST buduje kolejny krok kontaktu : równowagę boczną i wstępne (ale niezbędne ! ) prostowanie konia. Naturalna krzywizna utrudnia zbudowanie równomiernego kontaktu, bo znów pracujemy nad skutkiem (ręka/wodza karząca za wpadanie i wypadaniem) nie nad przyczyną (brak równowagi bocznej) Krzywy koń (każdy koń rodzi się krzywy ) to koń z zaburzoną równowagą podstawową – nie tą naturalną potrzebną do skubania trawy tylko tą potrzebną do bezpiecznego i wygodnego noszenia jeźdźca – po to to wszystko robimy ! Nie dla obrazka /zawodów/ zebrania – tylko dla rozwoju, bezpieczeństwa końskich struktur układu ruchu, które pomagają mu w dobrym zdrowiu przeżyć średnio 20-25 lat bez bólu i z zapewnieniem potrzeby biologicznej. Potrzeby, jaką jest rytmiczny i specyficznie wszechstronny ( schylanie, unoszenie , zmiany środka ciężkości , ruch całego ciała wytwarzany w pobudzeniu organizmu – w naturalnych warunkach przy poruszaniu się na niegraniczonych przestrzeniach, eksplorując, poszukując , węsząc. Paradoks końskiego aparatu ruchu polega na tym aby był sprawny musi być używany dość długo często w ciągu doby i w ciągu życia. I od razu dodam prawidłowo i wygodnie używany. I jeszcze dodam : tak, w prawidłowym wszechstronnie, holistycznie pojętym treningu odwzorowujemy możliwość spełniania tej biologicznej potrzeby, bo aktualne padoki i place nie dają tej możliwości ! ( też temat na inny artykuł) Wracając do dążności – musisz mieć pewność że Twój koń odpowiada na łydkę – nie wyciskaną , nie ściskaną, nie podkreślającą każdy krok, tylko jasną jako sygnał : naprzód całym ciałem. Już ten etap pomija wiele jeźdźców i tam tkwi błąd – czyli grzebanie w tym momencie w kontakcie nie ma sensu i logiki. Wypracowany ruch na przód (dążność) po liniach prostych, prowadzi nas do wstępnego zaangażowania zadu i wydłużenia górnych linii grzbietu, szyj , ustawiając kręgosłup, mięśnie i więzadła w sposób, który sprawia, że grzbiet zaczyna pracować lekko w górę (to jeszcze nie tzw. .praca przez grzbiet !) odciążając struktury, na których położyliśmy siodło i dodaliśmy ciężar dosiadu ( nie siedzenie w siodle !) . Szyja i głowa znajdują balans osiągając najbardziej naturalne przy podążaniu naprzód ustawienie : z nosem naprzód. Aktywność zadu napycha całe ciało na ……wodzę i booom – mamy pierwszy krok w budowaniu kontaktu! Łatwiej zrobić to w kłusie z odciążonym dosiadem tzw, remontowym lub two or three-point position nie full seat ! Pułapki i błędy : zachłanność i chciwość 😉 Koń , który jest młody i nie ma od początku wzmacnianych struktur zadu , grzbietu , szyi nie wytrzyma zbyt długo w tej pozycji – dlatego rozbudowujemy ją stopniowo i na początku krótkotrwale nagradzając i motywując konia do jej utrzymania. Mechanizm nagrody i jej wybór, którą tu zastosować i kiedy to temat na osobny artykuł. Łatwość lub trudność tej pierwszej wstępnej, podstawowej fazy produkowania kontaktu zależy od budowy konia, stany psychicznego, stanu fizycznego. Koń z niespełnionymi potrzebami nie będzie chciał/ mógł współpracować w ten sposób więc zanim zabierzesz się za pracę sprawdź stan wyjściowy. Konie z mankamentami budowy – przebudowany zad ,źle skątowane stawy, słabo związane lędźwia, nisko/wysoko osadzona szyja , stroma łopatka, „miękki” grzbiet, hipermobilność i wiele innych będzie potrzebować specyficznego rodzaju pracy i ćwiczeń, które ułatwią mu wstępną fazę wejścia na kontakt . I tu standardowe podejście może się nie sprawdzić bo wymaga już wiedzy i fachowości z poziomu eksperta czy zawodowca, a gdzie trafiają takie konie ?! Sami wiecie . Jeszcze innym przypadkiem jest zbudowanie kontaktu na koniach o utrwalonych złych wzorcach ruchowych, które w są wynikiem zaniedbań podczas fazy zajeżdżania, molestowania złym „kontaktem” , zmuszaniem do ustawienia. Tu możemy natknąć się na szereg zachowań : chowanie się za wodze, pusta wodza, wypieranie , opór , „martwy/ twardy pysk” ( garda, napięcie obronne) wyrywanie , szarpanie, itp. To stan który wymaga innego działania: korekty, wygaszania starych i nauki nowych wzorców . To też zadanie dla szkoleniowca /profesjonalisty. Jeśli niechcący doprowadziłeś sam do tego stanu i wolisz po prostu puścić wodzę bo koń protestuje zgłoś się po pomoc, bo to oznacza ,że wiele momentów zostało już dawno przegapionych w procesie szkolenia i zbudowanie kontaktu jest na ten moment niemożliwe, a udowodnienie czegoś koniowi poprzez mocniejsze kiełzna i patenty szkodliwe dla jego zdrowia fizycznego i psychicznego. Stąd znów tylko krok do przemocy . Naturalne stany, które mogą pojawić się podczas budowania rytmu , dążności, wydłużania struktur, a nie muszą błędem w sztuce tylko fazą przejściową przebudowy struktur jak :wykręcanie głowy i szyj na długiej wodzy podczas aktywnego ruchu naprzód – szczególnie u koni w korekcie ze złymi wzorcami , to naturalna próba niwelowania i rekompensowania napięć, które występują podczas rozciągania. Może pojawić się też otwieranie pyska. Nie korygować, nie zakładać pasków , nie blokować ! To forma kompensacji i regulacji, nie przerywać w tym momencie, obserwować zmiany i prowadzić proces . Może pojawić się też nieregularność w ruchu, a nawet kulawizny tzw. napięciowe – kiedy ciało może w końcu puścić pojawiają się długo ukrywane bolesności – nie mylić z kulawiznami wynikającymi z kontuzji czy pogłębiającymi się w trakcie pracy. Tu musimy skończyć , a to tylko punkt 1 ! Jeśli chcecie rozbudujemy go o 2 i kolejny, w następnym poście bo tu już jest dłuuuuuuugo jak na czytanie FB 😉 Podsumowując budowanie kontaktu punk 1 w podpunktach 😉1. Sprawdź stan fizyczny i psychiczny swojego konia – budowę , mankamenty , stan umięśnienia, gotowość do zadań , chęć życia , stan układu nerwowego . 2. Zapewnij potrzeby biologiczne – bez spełniania ich nie bierz się za naukę . 3. Sprawdź sprzęt na którym pracujesz : siodło i kiełzno nie mogą „karać” konia podczas ruchu .4. Uczciwie określ swoje umiejętności i stan Twojego ciała , sprawność fizyczną , emocjonalną, psychiczną, technikę lub dobierz trenera, szkoleniowca dla siebie i konia, który spełnia te wymagania. 5. Sprawdź czy Twój koń akceptuje kiełzno – i ewentualnie co jest powodem braku akceptacji ( materiał , nawyk , dyskomfort , złe doznania z przeszłości, zły dobór , karanie kiełznem świadome lub nie) 6. Sprawdź jak Twój koń reaguje na podstawowe pomoce tj. łydkę – napraw błędy, dokonaj korekty, uwarunkuj prawidłowe reakcje na pomoc popędzającą oraz świadomie wyklucz siebie jako czynnik powodujący te błędy. 7. Sprawdź czy rozróżniasz rytm i jego brak. Zbuduj rytm w stępie i kłusie na długiej wodzy , dostosowany do budowy i sposobu poruszania się Tego danego, konkretnego konia. 8. Sprawdź czy rozróżniasz dążność do ruchu naprzód od ucieczki i załączania tzw. flight system związanego ze zbyt wysokim poziomem adrenaliny i kortyzolu.9. Wprowadź długie proste i poruszaj się po nich w rytmie i dążności na długiej wodzy ( nie ma wisieć ). Czekaj na moment wydłużania górnych linii , powolne WYPEŁNIANIE kontaktu ( napięcia na wodzy) spowodowanego ruchem konia naprzód – nie Twojej ręki w tył. Podczas wypełniania wodzy nie podążaj ręką naprzód za pyskiem ustawionym niżej niż do nadgarstków (wysokość standardowa , ale u każdego konia będzie inaczej !) . Nigdy nie zbudujesz kontaktu uciekając przed nim , a koń nie złapie wygodnej pozycji . Im więcej w dół tym więcej na przód . I pamiętaj : nic kosztem dążności do ruchu naprzód czyli jeśli ją tracisz na rzecz czegokolwiek innego to trzeba ją odbudować. 10. Wprowadzaj nagrody za te momenty wydłużenia szyi , dojścia do wodzy uwzględniając biologiczne sposoby uczenia się koni ( timing, warunkowanie klasyczne, sprawcze, nagrody sensoryczne, zachowania społeczne , więzi, emocjonalność , działanie energii )11. Przedłużaj momenty wprowadzając odroczoną gratyfikację. 12. Buduj i wzmacniaj struktury zadu grzbietu , szyi, które umożliwią Ci później na przejście do fazy 2 : Wstępne ustawienie na wodzy , ale to w następnym odcinku i tak już jest co robić 😉 13. Czujesz się zagubiony , nie masz pewności co do techniki , doświadczenia , słuszności korekt – przyjedź na trening, szkolenie , wybierz trenera szkoleniowca , wróć do podstaw. Większość rzeczy można odbudować i doprowadzić do wygaszenia złych nawyków przez zastąpienie ich prawidłowymi , ale to nie zrobi się samo . Koń będzie zawsze dążył do sytuacji ,które przynoszą mu ulgę jeśli znalazł skuteczne wyjście , będzie je powtarzał w nieskończoność do momentu aż pokażesz mu nowe rozwiązanie i będziesz je konsekwentnie wdrażał. Kluczem do prawidłowej diagnozy co robić, a czego nie, jest doświadczenie i fachowość w ocenie stanu psychicznego i fizycznego konia, jego aktualnych możliwości, wad, zalet , cech osobowościowych, momentu, zaawansowania, dojrzałości , podatności i potencjału i stu innych rzeczy, których nabywa się przez lata praktyki. Nie obwiniaj się jeśli ich nie masz , poszukaj kogoś kto je autentycznie posiada i działaj . Na szali jest zdrowie psychiczne i fizyczne koni oraz ich dobrostan, nie lekceważmy tego jeśli jesteśmy koniarzami – miłośnikami. Dlatego istnieje wielka różnica miedzy szkoleniem koni i nauką ich kontaktu , a szkoleniem ludzi i nauczaniem ich kontaktu – łączenie dwóch niedoświadczonych żywych istot w procesie nauki jest karkołomnym zadaniem , stąd też tyle błędów i problemów z kontaktem. Fot : Klasyczna faza budowania kontaktu : wypełnianie wodzy ruchem ciała , dążność , aktywność , rozciąganie – wydłużanie ciała, odciążenie dosiadu. …
View on Facebook (opens in a new tab)
Pożegnaliśmy dziś Twinkling Star. Galopuj po zielonych pastwiskach! …
View on Facebook (opens in a new tab)

12 months ago

Klub Jeździecki Chrobry
"TWARDY w PYSKU" – to popularne w żargonie jeździeckim stwierdzenie jest często dla koni początkiem ich trudnej drogi przez patenty i powiedzmy to głośno -męczarnie. Nieodłącznym elementem cechującym dobrego jeźdźca czy „horseman’a" jest ciągłe zdobywanie wiedzy, pogłębianie i wdrażanie jej w praktyce oraz analiza i baczna obserwacja. Przyjrzyjcie się uczciwe budowie końskiego pyska – tak zwanego „twardego" i „delikatnego" – widzicie różnice ?! Otóż nie, wszędzie ta sama tkanka miękka, o tej samej wrażliwości co u nas ludzi, a może i większej. Pod nią kość, wszystko unerwione, czujące, wrażliwe. Spróbujcie podziałać lub chociaż sobie wyobrazić działanie metalu na takie struktury. I nie mowa tu o wkładaniu „łańcucha od roweru" do końskiego pyska, ale o najprostszym wędzidle metalowym. Dla symulacji podziałajcie metalem na piszczel – to podobne odczucie – śmiało, ręka nigdy nie jest idealna – tu pociągnie, tam się przytrzyma, potem „ukarze”. Po takim działaniu pozostaje siniak, czasem krwiak, no i przykre doświadczenie, a pamięć konie mają doskonałą i co za tym idzie przykre skojarzenie. I tak działamy ponownie na tego siniaka jeszcze wiele razy, przecież jeździmy codziennie, tygodniami miesiącami, latami. Koń nie ma wielu możliwości obrony przed takim działaniem wędzidła w jego pysku, ale szybko się uczy jak temu przeciwdziałać. Wyciąganie, wyszarpywanie wodzy, machanie głową, unoszenie, schowanie się za wędzidło, napieranie na wędzidło, otwieranie pyska (dopnij nachrapnik, pasek krzyżowy!!!!!), wstrzymywanie ruchu naprzód, wspinanie, ponoszenie itp. Gdy to już opanujemy na ogół zabierając mu wszystkie możliwości obrony przed dalszymi przykrymi bodźcami, koń poddaje się i pozostaje mu tylko napięcie i blokada mięśni: żuchwy, potylicy, szyi, grzbietu i boków, w różnych konfiguracjach i właśnie to tak zwany "twardy pysk” czy "martwy pysk". Proszę mi wierzyć on „żyje" i broni się jak może przed bólem! To co odczuwamy, to skutek naszego działania, tak więc nie „zły" charakter koni powoduje te narowy – to nasze działanie jest ich przyczyną, często nieuświadomione, przecież „kochamy" naszych końskich przyjaciół. Wymuszanie ustawienia koniom głowy zgodne z książkowym obrazkiem, bez wiedzy na temat biomechaniki, biopsychologii i odpowiedniej techniki jeździeckiej jest prymitywnym jeździectwem z epoki gdzie dostęp do publikacji i szkoleń na ten temat był na ścianach jaskiń. Natomiast robienie tego, posiadając dzisiejszą wiedzę i technikę jest jeździectwem nieetycznym, zaprzeczającym ludzkiemu traktowaniu zwierząt jako czujących istot, zaprzeczającym kodeksowi postępowania z koniem, jest zakazane oraz określone jako „znęcanie się nad zwierzętami„. Zastanów się zanim użyjesz stwierdzenia "twardy w pysku", założysz mocniejsze wędzidło, czarną wodzę czy dociśniesz nachrapnik, pasek krzyżowy i zmusisz konia do „uległości”. One też czują, a to, że ulegają i adoptują się do warunków nie oznacza, że akceptują. Nie wykorzystuj tej cechy (ogromnej zdolności do adaptacji) w ten sposób , zrozum te zależności i wtedy zacznij z nich należycie korzystać.Fot.: Z. Głowiak#etycznejezdziectwo #twardypysktomit #pomocenieprzemoce #jksystem #wedzidloskorzane #razemdlajezdziectwa #jezdzebezprzemocy …
View on Facebook (opens in a new tab)

12 months ago

Klub Jeździecki Chrobry
Przypominamy – jutro startujemy o 9.00! Do zobaczenia! …
View on Facebook (opens in a new tab)

12 months ago

Klub Jeździecki Chrobry
Już 19.10 zapraszamy na kolejne szkolenie dosiadowe z Małgorzatą Dębiec!Popracujemy nad miednicą i równowagą. Przećwiczymy wszystkie ruchy na koniu na piłkach fizjoterapeutycznych. Poprawimy balans i technikę jazdy na wprost, zakrętów i w chodach bocznych. Dla skoczków także będą wyzwania. Po zajęciach teoretycznych ( z piłkami) możliwe są treningi dosiadowe. Przećwiczymy nabytą teorię i ją utrwalimy na koniu. Dla kogo to szkolenie? Dla wszystkich zainteresowanych pogłębianiem czucia i wiedzy jak rozmawiać z koniem dosiadem w każdej sytuacji.Koszt 350PLN.Zapisy kończymy 14.10. …
View on Facebook (opens in a new tab)
STRACH JEŹDŹCACzłowiek bez strachu jest albo zgubiony, albo – martwy. To inherentna emocja wszystkich żywych i nie odciętych od czucia, w miarę zrównoważonych psychicznie, osób. Ratuje nas przed kłopotami, ale nadmiernie rozbuchany może sparaliżować możliwość działania i funkcjonowania w codziennym otoczeniu. 🍀Strach pojawiający się przy koniach może mieć różne podstawy:🍀1) BOIMY SIĘ BO POWINNIŚMY: np. pojawiliśmy w kiepskiej stajni, gdzie konie ponoszą, instruktor na ‘przełamanie strachu’ zaleca alkohol, kto nie chce skakać, słyszy inwektywy, kto nie chce cwału bez kontroli – jest wyśmiewany. Słusznie boisz się jazdy w takim miejscu! Odejdź, odjedź, ostrzegaj innych. Tu nie ma co pracować ze swoim strachem, a raczej dołożyć cegiełkę do zamknięcia paskudnego miejsca.🍀2) BOIMY SIĘ BO CZUJEMY, ŻE TO NIE NASZ LUB KONIA DZIEŃ NA ZAPLANOWANE AKTYWNOŚCI. Tak bywa i przełamywanie się na siłę, bo dziś mieliśmy zrobić to czy tamto, nie ma sensu. Tak, planowałaś dziś wsiąść – ale nie musisz. Jest kiepskie podłoże, wiatr płoszy konia, wyjechał jego ulubiony towarzysz, boli Cię brzuch, głowa, myślami jesteś w domu bo musisz szybko wrócić i milion innych. Niezbędne koniowi to jest odpowiednie jedzenie, woda, towarzystwo, wybieg. Nie trening i wsiadanie, to tylko opcja. I nawet, jeśli jazda jest częścią twojej pracy, masz prawo jej odmówić – tym bardziej, że w niekorzystnych warunkach rośnie też ryzyko kontuzji, co ma skutki znacznie bardziej dalekosiężne niż opuszczony trening.🍀 3) BOIMY SIĘ POWTÓRKI WYPADKU Z PRZESZŁOŚCI, NASZEGO LUB CZYJEGOŚ. Przyczyny wypadków jeździeckich są zbadane i znane. To brawura, zmuszanie siebie i konia do rzeczy, na które nie są gotowi, śliskie podłoże, zawodny sprzęt, brykanie konia bo miał chory grzbiet czy niedopasowane siodło, niefachowy trening, rzucanie dwóch wyzwań na raz (pierwszy teren + zła pogoda, pierwsze wsiadanie razem z pierwszym siodłaniem, podnoszenie nóg nowemu koniowi, który ledwo daje się złapać i dotknąć). Sprzyjają wypadkom skoki i wyższe chody ale też wiele zdarza się na ziemi, często w sytuacji rozluźnienia i rozkojarzenia, gdy ktoś np. prowadzi konia za blisko innego, i zostaje trafiony przypadkowym kopniakiem. Także wrogiem jest bałagan i brak zasad. 🍀 Wypadkom można zapobiegać! To wydatnie zmniejsza ich ryzyko, oczywiście nigdy do zera. Jaka jest akceptowalna wartość dla Ciebie? Zastanów się, co możesz zrobić dla poprawy bezpieczeństwa: wsparcie drugiej osoby (trening i teren z kimś, nie samotny), jazda przez jakiś czas tylko stępem i kłusem, spokojna praca nad wyzwaniami, zbadanie konia, dobranie sprzętu dla niego – i dla Ciebie, nie każdy jeździec w danym siodle jest w stanie poczuć się wygodnie i pewnie, to samo typ strzemion. Czasem jest to zmiana konia – i to też nic złego!🍀 4) STRACH ODCZUWANY W STAJNI MOŻE POCHODZIĆ Z INNYCH ŹRÓDEŁ. Jest np. typowe, częste, normalne, że wiele kobiet po urodzeniu dziecka chce mniej ryzykować. Jeśli jednak strach przed upadkiem i wypadkiem jest ogromny to warto głębiej poszukać przyczyny. Czasem jest to np. obawa, że partner nie poradzi sobie z opieką nad dzieckiem, czy poczucie winy z powodu poświęcania czasu i finansów na swoje pasje – a to już niekoniecznie temat na przepracowanie na placu czy w terenie. Podobnie jest przy niektórych kłopotach ze zdrowiem, gdy nie do końca są te kwestie rozwiązane (trudno o jednoznaczną diagnozę, dobrego specjalistę, wiążącą opinię w kwestii czy można jeździć) więc trochę chcemy jeździć, ale boimy, co może się stać.🍀 5) CZĘSTY JEST STRACH NIE PRZED TYM, CO SIĘ DZIEJE – ALE CO LUDZIE POWIEDZĄ. I teraz: jeśli robimy coś dobrego z końmi lub życiem, to nie przestaje być dobre dlatego, że ktoś ma inne zdanie. Nawet mądry przekaz łatwo trafia na opór otoczenia w typowej formie – odrzucenie, oskarżenia, śmiech. A jeśli coś jest złe, to oklaski milionów czy krzyżyki na kartach do głosowania, nie ukręcą bata z g…a. I nie tym się należy przejmować, co ktoś powie – a tym, czy ma racje. Przy tym: nieproszone rady miewają lepsze skutki, niż niezasłużone komplementy. Korzystajmy ze szkoleń, konsultacji ze specjalistami, popatrzmy, jak zachowują się konie trenowane różnymi sposobami. Te działania ułatwiają obiektywną oceny czy to, co robimy z danym koniem, jest optymalne. 🍀 Dobrzy ludzie i świetni koniarze często są mniej lubiani od sadystycznych pajaców. Ta smutna prawda nie powinna przesłaniać celu, jakim jest bycie dobrym człowiekiem. A jeśli lepszym, to od siebie wczoraj. Bo wygranie w zawodach, choć może być miłe i zasłużone, nie świadczy o jakości jako człowieka – przegrana też nie. Jeśli jesteś pierwszą osobą, która do stajni wprowadza pracę na kawecanie, spacery z końmi, Bar Ziołowy czy nawet buty dla koni – to typową reakcją części otoczenia jest negacja. Rób swoje – byle było to dobre. Bo oczywiście, nad krytyką warto się chwilę zastanowić. Na chłodno przeanalizować. I zastosować się albo puścić mimo uszu. Ale nie bać się tego, że ludzie użyją brwi do unoszenia a ust do wypuszczania nie zawsze miłych słów. To ich prawo. Nasze prawo kontynuować działania, jeśli są obiektywnie dobre i prawidłowe. 🍀 6) BOIMY SIĘ POKAZAĆ SŁABOŚĆ – REALNĄ LUB NIE. To kwestia powiązana z powyższą: lęk przed odrzuceniem, wyśmianiem, zdyskredytowaniem, ‘zawaleniem’ swoich zadań, zawiedzeniem oczekiwań. Jak silnie może utrudniać, paraliżować, widziałam podczas egzaminów kończących Kurs Żywienia i Dietetyki Koni. Zapadła mi w pamięć młoda kobieta, bardzo pilna, zainteresowana tematem, z dobrą bazą wiedzy, która w dodatku wylosowała pytanie na ulubiony i znany jej z praktyki temat – mogłaby go szeroko rozwinąć nawet bez kursu. Jednak stres sprawił, że ledwo była w stanie wydusić słowo i myliła dobrze sobie znane pojęcia i fakty. Tak nas potrafi głowa oszukać. Czemu? Bo jeśli mózg odczuwa daną sytuację jako zagrożenie, to reaguje przygotowaniem do obrony i ataku. Zamyka szufladki z mądrymi kwestiami, za to przygotowuje ciało do walki, ucieczki lub poddaje zamrożeniu; z cała towarzyszącą orkiestrą objawów jak szybkie tętno, poty, przyspieszony oddech. 🍀 Jak sobie radzić?🍀 1) W kontekście przebywania z końmi i jazdy konnej, najpierw należy się zastanowić, CZEGO się właściwie boimy – i dla mnie dobre pytanie pomocnicze: CO NAJGORSZEGO MOŻE SIĘ ZDARZYĆ? To np.: upadek, kontuzja, utrata kontroli, utrata pracy, pogorszenie wizerunku, wstyd, wyśmianie przez młodszych/starszych – a może po prostu, że będziemy musieli wracać po konia, który się wyrwał, uprać bryczesy, poprawić koronę, uznać to, że komuś się nie podoba nasza praca? Jeśli skutki mogą być różne to zastanówmy się, który jest bardzo prawdopodobny, a tak naprawdę ryzyko jak wypadku w samolocie.🍀 2) dbać o BHP. To podstawa: stopniowanie wymagań, nie jeżdżenie samodzielnie bez informowania kogoś, kask, dobór chodu i rodzaju treningu do możliwości, pogody, podłoża🍀 3) korzystać z dobrodziejstw jogi, fizjoterapii, ćwiczeń dedykowanych jeźdźcom by zarówno rozwijać świadomość ciała, jak i umiejętność świadomego oddychania (ważne w kontroli emocji) i kompetencje stricte jeździeckie🍀 4) edukować się: są szkolenia z bezpiecznego spadania, kursy pierwszej pomocy dla jeźdźców, wykłady dotyczące emocji oraz dosłownie i dokładnie – strachu w jeździectwie.🍀 5) nie zamykać się w jednej stajni. Jeśli atmosfera na jeździe, uwagi trenera, sposób prowadzenia jazd budzi w nas strach i stres, to zasadniczo nie powinno tak być. Umów się do innej stajni, pogadaj ze znajomymi, by móc ocenić czy źródłem strachu nie jest nieprawidłowe postępowanie z jeźdźcami i końmi w danym ośrodku. Nie musi tak być – ale może. Osobom jeżdżącym stale w jednym miejscu często brak porównania więc łatwiej godzą się na niebezpieczne lub/i zbędne sytuacje i zachowania.🍀 6) jeśli źródło naszego problemu nie leży w stajni, a w naszych życiowych doświadczeniach, zdarzeniach, traumach, wyborach: to nasza decyzja, czy wystarczą szczere rozmowy z bliskimi osobami, czy poza nimi potrzebna jest też pomoc specjalisty. Tekst i zdjęcie: Joanna Smulska …
View on Facebook (opens in a new tab)
Absolutnie obowiązkowa lekturaKontakt – OMG 🤯 WTF 😱PUŚĆ WODZE Miło być o czymś innym , ale zainspirowany tekstem o kontakcie wejdę w kontakt i biorę kontakt na tapet. Bo w przeciwieństwie do jeździeckiego kontaktu można sobie taki kontakt „wziąć” lub inny w formie wizytówki lub linka, a ten jeździecki trzeba ZBUDOWAĆ i jest on PROCESEM. Często bardzo długim i nie zaczyna się od ręki, ani wędzidła, a tym bardziej od rzucanego na placu: weź kontakt . To skrót myślowy, który zabija myślenie o kontakcie jak o czym długofalowym, a konie stawia w bardzo niewygodnej – w pełnym znaczeniu tego słowa – sytuacji. Nauka budowania kontaktu zaczyna się od ciała i nawet nie końskiego tylko – naszego. Żeby w ogóle zacząć myśleć o kontakcie poprzez wodze czy na wodzy należy uzmysłowić sobie, że jest on efektem dwóch podstawowych czynników : rytmu i dążności do ruchu naprzód, a do nich dochodzi efekt zwany w skali szkoleniowej rozluźnieniem. Dość niezręcznie przetłumaczonym z niemieckiego losgelassen – a bardziej obrazowo tłumacząc ” wypuszczony, uwolniony, zdjęty z napięcia , wydłużony”. I tu już mamy cały fundament kontaktu. Bez tych rzeczy kontakt pozostaje tylko trzymaniem wodzy lub trzymaniem się wodzy w mniej lub bardziej opresyjny dla koni sposób. Aby końskie ciało było zdolne przyjąć kontakt musimy mieć spełniony punkt 1: 1. Koń potrafi w sposób swobodny poruszać się na przód z utrzymaniem dążności. Czym jest dążność ? Jest stałą, niezmienną w tempie, aktywnością w ruchu konia wyrażaną przez RYTMicznie powtarzaną czynność ciała , bez napięć wynikających z braku równowagi podstawowej – czyli tej związanej z obecnością jeźdźca na grzbieciei i zgraniem środków ciężkości obu gatunków. I tu zaczyna się kłopot pierwszy: Jeśli Twoje ciało nie jest zdolne do podążania za ruchem z najróżniejszych powodów : brak techniki , lęk , napięcia somatyczne , za mała ilość siodłodupogodzin, zbyt małe doświadczenie , złe zrozumienie prowadzenia, nawyki, błędny system nauczania itp. nie będziesz w stanie nauczyć konia dążności, a co za tym idzie nie zbudujesz prawidłowego i akceptowanego przez konia kontaktu. Co się stanie jeśli jednak w tej fazie skusisz się i złapiesz „ kontakt” czyli spróbujesz wprowadzić konia w dużo bardziej zaawansowany etap szkoleniowy czyli „ustawienie na wodzy ? Koń wykazuje wahania równowagi pionowej zmieniając rytm i takt, rekompensuje to różnym ustawieniem ciała, w tym próbą zmiany pozycji szyi, która jest „balans sztangą” dla całego końskiego ciała. Tworzy to losowe ,mniejsze lub większe napięcia na wodzach , wprowadzając koński pysk (a potem grzbiet) w dyskomfort, podkręcany najczęściej metalowym kiełznem mającym styczność z miękkimi tkankami w pysku oblekającymi ostrą kość dolnej żuchwy. Jest do doskonała okazja do przebodźcowania , bólu , siniaków, czyli stworzenia wzorca rozwiązania sobie tej sytuacji , a z czasem nawyku : machania głową , wyciągania wodzy, w celu uwolnienia (słusznego !) od dyskomfortu. Zmuszanie do akceptacji takiego stanu rzeczy poprzez : zwiększenie „stabilości” ręki przez trzymanie jej w jednym miejscu , trzymanie jej szeroko , ściągnie jej na dół , wypinanie, zmiany kiełzna, mechaniczne ograniczenia itp. nie jest jazdą w dobrostanie i jest maskowaniem problemu z wyżej wymienonymi etapami, grzebaniem w skutku , a nie niwelowaniem przyczyny. Taki stan rzeczy może przerodzić się w przemoc, a koń zostaje uwięziony w swoim ciele /ramie w sposób, który spowoduje w przyszłości fatalne skutki dla jego aparatu ruchu ,chęci współpracy człowiekiem i psychiki. Jeśli jednak nie złapałeś się za wodzę, a wziąłeś się za swoje ciało i nauczyłeś je swobodnego podążania za ruchem i dysponowani środkiem ciężkości to w drugim etapie uczysz konia : dążności do ruchu naprzód . Stęp wbrew pozorom nie jest najłatwiejszym do tego chodem, ale nie pomijaj go. Rytmiczny stęp na długiej wodzy , z równomierną pracą każdej strony ciała w ruchu na WPROST buduje kolejny krok kontaktu : równowagę boczną i wstępne (ale niezbędne ! ) prostowanie konia. Naturalna krzywizna utrudnia zbudowanie równomiernego kontaktu, bo znów pracujemy nad skutkiem (ręka/wodza karząca za wpadanie i wypadaniem) nie nad przyczyną (brak równowagi bocznej) Krzywy koń (każdy koń rodzi się krzywy ) to koń z zaburzoną równowagą podstawową – nie tą naturalną potrzebną do skubania trawy tylko tą potrzebną do bezpiecznego i wygodnego noszenia jeźdźca – po to to wszystko robimy ! Nie dla obrazka /zawodów/ zebrania – tylko dla rozwoju, bezpieczeństwa końskich struktur układu ruchu, które pomagają mu w dobrym zdrowiu przeżyć średnio 20-25 lat bez bólu i z zapewnieniem potrzeby biologicznej. Potrzeby, jaką jest rytmiczny i specyficznie wszechstronny ( schylanie, unoszenie , zmiany środka ciężkości , ruch całego ciała wytwarzany w pobudzeniu organizmu – w naturalnych warunkach przy poruszaniu się na niegraniczonych przestrzeniach, eksplorując, poszukując , węsząc. Paradoks końskiego aparatu ruchu polega na tym aby był sprawny musi być używany dość długo często w ciągu doby i w ciągu życia. I od razu dodam prawidłowo i wygodnie używany. I jeszcze dodam : tak, w prawidłowym wszechstronnie, holistycznie pojętym treningu odwzorowujemy możliwość spełniania tej biologicznej potrzeby, bo aktualne padoki i place nie dają tej możliwości ! ( też temat na inny artykuł) Wracając do dążności – musisz mieć pewność że Twój koń odpowiada na łydkę – nie wyciskaną , nie ściskaną, nie podkreślającą każdy krok, tylko jasną jako sygnał : naprzód całym ciałem. Już ten etap pomija wiele jeźdźców i tam tkwi błąd – czyli grzebanie w tym momencie w kontakcie nie ma sensu i logiki. Wypracowany ruch na przód (dążność) po liniach prostych, prowadzi nas do wstępnego zaangażowania zadu i wydłużenia górnych linii grzbietu, szyj , ustawiając kręgosłup, mięśnie i więzadła w sposób, który sprawia, że grzbiet zaczyna pracować lekko w górę (to jeszcze nie tzw. .praca przez grzbiet !) odciążając struktury, na których położyliśmy siodło i dodaliśmy ciężar dosiadu ( nie siedzenie w siodle !) . Szyja i głowa znajdują balans osiągając najbardziej naturalne przy podążaniu naprzód ustawienie : z nosem naprzód. Aktywność zadu napycha całe ciało na ……wodzę i booom – mamy pierwszy krok w budowaniu kontaktu! Łatwiej zrobić to w kłusie z odciążonym dosiadem tzw, remontowym lub two or three-point position nie full seat ! Pułapki i błędy : zachłanność i chciwość 😉 Koń , który jest młody i nie ma od początku wzmacnianych struktur zadu , grzbietu , szyi nie wytrzyma zbyt długo w tej pozycji – dlatego rozbudowujemy ją stopniowo i na początku krótkotrwale nagradzając i motywując konia do jej utrzymania. Mechanizm nagrody i jej wybór, którą tu zastosować i kiedy to temat na osobny artykuł. Łatwość lub trudność tej pierwszej wstępnej, podstawowej fazy produkowania kontaktu zależy od budowy konia, stany psychicznego, stanu fizycznego. Koń z niespełnionymi potrzebami nie będzie chciał/ mógł współpracować w ten sposób więc zanim zabierzesz się za pracę sprawdź stan wyjściowy. Konie z mankamentami budowy – przebudowany zad ,źle skątowane stawy, słabo związane lędźwia, nisko/wysoko osadzona szyja , stroma łopatka, „miękki” grzbiet, hipermobilność i wiele innych będzie potrzebować specyficznego rodzaju pracy i ćwiczeń, które ułatwią mu wstępną fazę wejścia na kontakt . I tu standardowe podejście może się nie sprawdzić bo wymaga już wiedzy i fachowości z poziomu eksperta czy zawodowca, a gdzie trafiają takie konie ?! Sami wiecie . Jeszcze innym przypadkiem jest zbudowanie kontaktu na koniach o utrwalonych złych wzorcach ruchowych, które w są wynikiem zaniedbań podczas fazy zajeżdżania, molestowania złym „kontaktem” , zmuszaniem do ustawienia. Tu możemy natknąć się na szereg zachowań : chowanie się za wodze, pusta wodza, wypieranie , opór , „martwy/ twardy pysk” ( garda, napięcie obronne) wyrywanie , szarpanie, itp. To stan który wymaga innego działania: korekty, wygaszania starych i nauki nowych wzorców . To też zadanie dla szkoleniowca /profesjonalisty. Jeśli niechcący doprowadziłeś sam do tego stanu i wolisz po prostu puścić wodzę bo koń protestuje zgłoś się po pomoc, bo to oznacza ,że wiele momentów zostało już dawno przegapionych w procesie szkolenia i zbudowanie kontaktu jest na ten moment niemożliwe, a udowodnienie czegoś koniowi poprzez mocniejsze kiełzna i patenty szkodliwe dla jego zdrowia fizycznego i psychicznego. Stąd znów tylko krok do przemocy . Naturalne stany, które mogą pojawić się podczas budowania rytmu , dążności, wydłużania struktur, a nie muszą błędem w sztuce tylko fazą przejściową przebudowy struktur jak :wykręcanie głowy i szyj na długiej wodzy podczas aktywnego ruchu naprzód – szczególnie u koni w korekcie ze złymi wzorcami , to naturalna próba niwelowania i rekompensowania napięć, które występują podczas rozciągania. Może pojawić się też otwieranie pyska. Nie korygować, nie zakładać pasków , nie blokować ! To forma kompensacji i regulacji, nie przerywać w tym momencie, obserwować zmiany i prowadzić proces . Może pojawić się też nieregularność w ruchu, a nawet kulawizny tzw. napięciowe – kiedy ciało może w końcu puścić pojawiają się długo ukrywane bolesności – nie mylić z kulawiznami wynikającymi z kontuzji czy pogłębiającymi się w trakcie pracy. Tu musimy skończyć , a to tylko punkt 1 ! Jeśli chcecie rozbudujemy go o 2 i kolejny, w następnym poście bo tu już jest dłuuuuuuugo jak na czytanie FB 😉 Podsumowując budowanie kontaktu punk 1 w podpunktach 😉1. Sprawdź stan fizyczny i psychiczny swojego konia – budowę , mankamenty , stan umięśnienia, gotowość do zadań , chęć życia , stan układu nerwowego . 2. Zapewnij potrzeby biologiczne – bez spełniania ich nie bierz się za naukę . 3. Sprawdź sprzęt na którym pracujesz : siodło i kiełzno nie mogą „karać” konia podczas ruchu .4. Uczciwie określ swoje umiejętności i stan Twojego ciała , sprawność fizyczną , emocjonalną, psychiczną, technikę lub dobierz trenera, szkoleniowca dla siebie i konia, który spełnia te wymagania. 5. Sprawdź czy Twój koń akceptuje kiełzno – i ewentualnie co jest powodem braku akceptacji ( materiał , nawyk , dyskomfort , złe doznania z przeszłości, zły dobór , karanie kiełznem świadome lub nie) 6. Sprawdź jak Twój koń reaguje na podstawowe pomoce tj. łydkę – napraw błędy, dokonaj korekty, uwarunkuj prawidłowe reakcje na pomoc popędzającą oraz świadomie wyklucz siebie jako czynnik powodujący te błędy. 7. Sprawdź czy rozróżniasz rytm i jego brak. Zbuduj rytm w stępie i kłusie na długiej wodzy , dostosowany do budowy i sposobu poruszania się Tego danego, konkretnego konia. 8. Sprawdź czy rozróżniasz dążność do ruchu naprzód od ucieczki i załączania tzw. flight system związanego ze zbyt wysokim poziomem adrenaliny i kortyzolu.9. Wprowadź długie proste i poruszaj się po nich w rytmie i dążności na długiej wodzy ( nie ma wisieć ). Czekaj na moment wydłużania górnych linii , powolne WYPEŁNIANIE kontaktu ( napięcia na wodzy) spowodowanego ruchem konia naprzód – nie Twojej ręki w tył. Podczas wypełniania wodzy nie podążaj ręką naprzód za pyskiem ustawionym niżej niż do nadgarstków (wysokość standardowa , ale u każdego konia będzie inaczej !) . Nigdy nie zbudujesz kontaktu uciekając przed nim , a koń nie złapie wygodnej pozycji . Im więcej w dół tym więcej na przód . I pamiętaj : nic kosztem dążności do ruchu naprzód czyli jeśli ją tracisz na rzecz czegokolwiek innego to trzeba ją odbudować. 10. Wprowadzaj nagrody za te momenty wydłużenia szyi , dojścia do wodzy uwzględniając biologiczne sposoby uczenia się koni ( timing, warunkowanie klasyczne, sprawcze, nagrody sensoryczne, zachowania społeczne , więzi, emocjonalność , działanie energii )11. Przedłużaj momenty wprowadzając odroczoną gratyfikację. 12. Buduj i wzmacniaj struktury zadu grzbietu , szyi, które umożliwią Ci później na przejście do fazy 2 : Wstępne ustawienie na wodzy , ale to w następnym odcinku i tak już jest co robić 😉 13. Czujesz się zagubiony , nie masz pewności co do techniki , doświadczenia , słuszności korekt – przyjedź na trening, szkolenie , wybierz trenera szkoleniowca , wróć do podstaw. Większość rzeczy można odbudować i doprowadzić do wygaszenia złych nawyków przez zastąpienie ich prawidłowymi , ale to nie zrobi się samo . Koń będzie zawsze dążył do sytuacji ,które przynoszą mu ulgę jeśli znalazł skuteczne wyjście , będzie je powtarzał w nieskończoność do momentu aż pokażesz mu nowe rozwiązanie i będziesz je konsekwentnie wdrażał. Kluczem do prawidłowej diagnozy co robić, a czego nie, jest doświadczenie i fachowość w ocenie stanu psychicznego i fizycznego konia, jego aktualnych możliwości, wad, zalet , cech osobowościowych, momentu, zaawansowania, dojrzałości , podatności i potencjału i stu innych rzeczy, których nabywa się przez lata praktyki. Nie obwiniaj się jeśli ich nie masz , poszukaj kogoś kto je autentycznie posiada i działaj . Na szali jest zdrowie psychiczne i fizyczne koni oraz ich dobrostan, nie lekceważmy tego jeśli jesteśmy koniarzami – miłośnikami. Dlatego istnieje wielka różnica miedzy szkoleniem koni i nauką ich kontaktu , a szkoleniem ludzi i nauczaniem ich kontaktu – łączenie dwóch niedoświadczonych żywych istot w procesie nauki jest karkołomnym zadaniem , stąd też tyle błędów i problemów z kontaktem. Fot : Klasyczna faza budowania kontaktu : wypełnianie wodzy ruchem ciała , dążność , aktywność , rozciąganie – wydłużanie ciała, odciążenie dosiadu. …
View on Facebook (opens in a new tab)
Pożegnaliśmy dziś Twinkling Star. Galopuj po zielonych pastwiskach! …
View on Facebook (opens in a new tab)

12 months ago

Klub Jeździecki Chrobry
"TWARDY w PYSKU" – to popularne w żargonie jeździeckim stwierdzenie jest często dla koni początkiem ich trudnej drogi przez patenty i powiedzmy to głośno -męczarnie. Nieodłącznym elementem cechującym dobrego jeźdźca czy „horseman’a" jest ciągłe zdobywanie wiedzy, pogłębianie i wdrażanie jej w praktyce oraz analiza i baczna obserwacja. Przyjrzyjcie się uczciwe budowie końskiego pyska – tak zwanego „twardego" i „delikatnego" – widzicie różnice ?! Otóż nie, wszędzie ta sama tkanka miękka, o tej samej wrażliwości co u nas ludzi, a może i większej. Pod nią kość, wszystko unerwione, czujące, wrażliwe. Spróbujcie podziałać lub chociaż sobie wyobrazić działanie metalu na takie struktury. I nie mowa tu o wkładaniu „łańcucha od roweru" do końskiego pyska, ale o najprostszym wędzidle metalowym. Dla symulacji podziałajcie metalem na piszczel – to podobne odczucie – śmiało, ręka nigdy nie jest idealna – tu pociągnie, tam się przytrzyma, potem „ukarze”. Po takim działaniu pozostaje siniak, czasem krwiak, no i przykre doświadczenie, a pamięć konie mają doskonałą i co za tym idzie przykre skojarzenie. I tak działamy ponownie na tego siniaka jeszcze wiele razy, przecież jeździmy codziennie, tygodniami miesiącami, latami. Koń nie ma wielu możliwości obrony przed takim działaniem wędzidła w jego pysku, ale szybko się uczy jak temu przeciwdziałać. Wyciąganie, wyszarpywanie wodzy, machanie głową, unoszenie, schowanie się za wędzidło, napieranie na wędzidło, otwieranie pyska (dopnij nachrapnik, pasek krzyżowy!!!!!), wstrzymywanie ruchu naprzód, wspinanie, ponoszenie itp. Gdy to już opanujemy na ogół zabierając mu wszystkie możliwości obrony przed dalszymi przykrymi bodźcami, koń poddaje się i pozostaje mu tylko napięcie i blokada mięśni: żuchwy, potylicy, szyi, grzbietu i boków, w różnych konfiguracjach i właśnie to tak zwany "twardy pysk” czy "martwy pysk". Proszę mi wierzyć on „żyje" i broni się jak może przed bólem! To co odczuwamy, to skutek naszego działania, tak więc nie „zły" charakter koni powoduje te narowy – to nasze działanie jest ich przyczyną, często nieuświadomione, przecież „kochamy" naszych końskich przyjaciół. Wymuszanie ustawienia koniom głowy zgodne z książkowym obrazkiem, bez wiedzy na temat biomechaniki, biopsychologii i odpowiedniej techniki jeździeckiej jest prymitywnym jeździectwem z epoki gdzie dostęp do publikacji i szkoleń na ten temat był na ścianach jaskiń. Natomiast robienie tego, posiadając dzisiejszą wiedzę i technikę jest jeździectwem nieetycznym, zaprzeczającym ludzkiemu traktowaniu zwierząt jako czujących istot, zaprzeczającym kodeksowi postępowania z koniem, jest zakazane oraz określone jako „znęcanie się nad zwierzętami„. Zastanów się zanim użyjesz stwierdzenia "twardy w pysku", założysz mocniejsze wędzidło, czarną wodzę czy dociśniesz nachrapnik, pasek krzyżowy i zmusisz konia do „uległości”. One też czują, a to, że ulegają i adoptują się do warunków nie oznacza, że akceptują. Nie wykorzystuj tej cechy (ogromnej zdolności do adaptacji) w ten sposób , zrozum te zależności i wtedy zacznij z nich należycie korzystać.Fot.: Z. Głowiak#etycznejezdziectwo #twardypysktomit #pomocenieprzemoce #jksystem #wedzidloskorzane #razemdlajezdziectwa #jezdzebezprzemocy …
View on Facebook (opens in a new tab)

12 months ago

Klub Jeździecki Chrobry
Przypominamy – jutro startujemy o 9.00! Do zobaczenia! …
View on Facebook (opens in a new tab)

12 months ago

Klub Jeździecki Chrobry
Już 19.10 zapraszamy na kolejne szkolenie dosiadowe z Małgorzatą Dębiec!Popracujemy nad miednicą i równowagą. Przećwiczymy wszystkie ruchy na koniu na piłkach fizjoterapeutycznych. Poprawimy balans i technikę jazdy na wprost, zakrętów i w chodach bocznych. Dla skoczków także będą wyzwania. Po zajęciach teoretycznych ( z piłkami) możliwe są treningi dosiadowe. Przećwiczymy nabytą teorię i ją utrwalimy na koniu. Dla kogo to szkolenie? Dla wszystkich zainteresowanych pogłębianiem czucia i wiedzy jak rozmawiać z koniem dosiadem w każdej sytuacji.Koszt 350PLN.Zapisy kończymy 14.10. …
View on Facebook (opens in a new tab)
STRACH JEŹDŹCACzłowiek bez strachu jest albo zgubiony, albo – martwy. To inherentna emocja wszystkich żywych i nie odciętych od czucia, w miarę zrównoważonych psychicznie, osób. Ratuje nas przed kłopotami, ale nadmiernie rozbuchany może sparaliżować możliwość działania i funkcjonowania w codziennym otoczeniu. 🍀Strach pojawiający się przy koniach może mieć różne podstawy:🍀1) BOIMY SIĘ BO POWINNIŚMY: np. pojawiliśmy w kiepskiej stajni, gdzie konie ponoszą, instruktor na ‘przełamanie strachu’ zaleca alkohol, kto nie chce skakać, słyszy inwektywy, kto nie chce cwału bez kontroli – jest wyśmiewany. Słusznie boisz się jazdy w takim miejscu! Odejdź, odjedź, ostrzegaj innych. Tu nie ma co pracować ze swoim strachem, a raczej dołożyć cegiełkę do zamknięcia paskudnego miejsca.🍀2) BOIMY SIĘ BO CZUJEMY, ŻE TO NIE NASZ LUB KONIA DZIEŃ NA ZAPLANOWANE AKTYWNOŚCI. Tak bywa i przełamywanie się na siłę, bo dziś mieliśmy zrobić to czy tamto, nie ma sensu. Tak, planowałaś dziś wsiąść – ale nie musisz. Jest kiepskie podłoże, wiatr płoszy konia, wyjechał jego ulubiony towarzysz, boli Cię brzuch, głowa, myślami jesteś w domu bo musisz szybko wrócić i milion innych. Niezbędne koniowi to jest odpowiednie jedzenie, woda, towarzystwo, wybieg. Nie trening i wsiadanie, to tylko opcja. I nawet, jeśli jazda jest częścią twojej pracy, masz prawo jej odmówić – tym bardziej, że w niekorzystnych warunkach rośnie też ryzyko kontuzji, co ma skutki znacznie bardziej dalekosiężne niż opuszczony trening.🍀 3) BOIMY SIĘ POWTÓRKI WYPADKU Z PRZESZŁOŚCI, NASZEGO LUB CZYJEGOŚ. Przyczyny wypadków jeździeckich są zbadane i znane. To brawura, zmuszanie siebie i konia do rzeczy, na które nie są gotowi, śliskie podłoże, zawodny sprzęt, brykanie konia bo miał chory grzbiet czy niedopasowane siodło, niefachowy trening, rzucanie dwóch wyzwań na raz (pierwszy teren + zła pogoda, pierwsze wsiadanie razem z pierwszym siodłaniem, podnoszenie nóg nowemu koniowi, który ledwo daje się złapać i dotknąć). Sprzyjają wypadkom skoki i wyższe chody ale też wiele zdarza się na ziemi, często w sytuacji rozluźnienia i rozkojarzenia, gdy ktoś np. prowadzi konia za blisko innego, i zostaje trafiony przypadkowym kopniakiem. Także wrogiem jest bałagan i brak zasad. 🍀 Wypadkom można zapobiegać! To wydatnie zmniejsza ich ryzyko, oczywiście nigdy do zera. Jaka jest akceptowalna wartość dla Ciebie? Zastanów się, co możesz zrobić dla poprawy bezpieczeństwa: wsparcie drugiej osoby (trening i teren z kimś, nie samotny), jazda przez jakiś czas tylko stępem i kłusem, spokojna praca nad wyzwaniami, zbadanie konia, dobranie sprzętu dla niego – i dla Ciebie, nie każdy jeździec w danym siodle jest w stanie poczuć się wygodnie i pewnie, to samo typ strzemion. Czasem jest to zmiana konia – i to też nic złego!🍀 4) STRACH ODCZUWANY W STAJNI MOŻE POCHODZIĆ Z INNYCH ŹRÓDEŁ. Jest np. typowe, częste, normalne, że wiele kobiet po urodzeniu dziecka chce mniej ryzykować. Jeśli jednak strach przed upadkiem i wypadkiem jest ogromny to warto głębiej poszukać przyczyny. Czasem jest to np. obawa, że partner nie poradzi sobie z opieką nad dzieckiem, czy poczucie winy z powodu poświęcania czasu i finansów na swoje pasje – a to już niekoniecznie temat na przepracowanie na placu czy w terenie. Podobnie jest przy niektórych kłopotach ze zdrowiem, gdy nie do końca są te kwestie rozwiązane (trudno o jednoznaczną diagnozę, dobrego specjalistę, wiążącą opinię w kwestii czy można jeździć) więc trochę chcemy jeździć, ale boimy, co może się stać.🍀 5) CZĘSTY JEST STRACH NIE PRZED TYM, CO SIĘ DZIEJE – ALE CO LUDZIE POWIEDZĄ. I teraz: jeśli robimy coś dobrego z końmi lub życiem, to nie przestaje być dobre dlatego, że ktoś ma inne zdanie. Nawet mądry przekaz łatwo trafia na opór otoczenia w typowej formie – odrzucenie, oskarżenia, śmiech. A jeśli coś jest złe, to oklaski milionów czy krzyżyki na kartach do głosowania, nie ukręcą bata z g…a. I nie tym się należy przejmować, co ktoś powie – a tym, czy ma racje. Przy tym: nieproszone rady miewają lepsze skutki, niż niezasłużone komplementy. Korzystajmy ze szkoleń, konsultacji ze specjalistami, popatrzmy, jak zachowują się konie trenowane różnymi sposobami. Te działania ułatwiają obiektywną oceny czy to, co robimy z danym koniem, jest optymalne. 🍀 Dobrzy ludzie i świetni koniarze często są mniej lubiani od sadystycznych pajaców. Ta smutna prawda nie powinna przesłaniać celu, jakim jest bycie dobrym człowiekiem. A jeśli lepszym, to od siebie wczoraj. Bo wygranie w zawodach, choć może być miłe i zasłużone, nie świadczy o jakości jako człowieka – przegrana też nie. Jeśli jesteś pierwszą osobą, która do stajni wprowadza pracę na kawecanie, spacery z końmi, Bar Ziołowy czy nawet buty dla koni – to typową reakcją części otoczenia jest negacja. Rób swoje – byle było to dobre. Bo oczywiście, nad krytyką warto się chwilę zastanowić. Na chłodno przeanalizować. I zastosować się albo puścić mimo uszu. Ale nie bać się tego, że ludzie użyją brwi do unoszenia a ust do wypuszczania nie zawsze miłych słów. To ich prawo. Nasze prawo kontynuować działania, jeśli są obiektywnie dobre i prawidłowe. 🍀 6) BOIMY SIĘ POKAZAĆ SŁABOŚĆ – REALNĄ LUB NIE. To kwestia powiązana z powyższą: lęk przed odrzuceniem, wyśmianiem, zdyskredytowaniem, ‘zawaleniem’ swoich zadań, zawiedzeniem oczekiwań. Jak silnie może utrudniać, paraliżować, widziałam podczas egzaminów kończących Kurs Żywienia i Dietetyki Koni. Zapadła mi w pamięć młoda kobieta, bardzo pilna, zainteresowana tematem, z dobrą bazą wiedzy, która w dodatku wylosowała pytanie na ulubiony i znany jej z praktyki temat – mogłaby go szeroko rozwinąć nawet bez kursu. Jednak stres sprawił, że ledwo była w stanie wydusić słowo i myliła dobrze sobie znane pojęcia i fakty. Tak nas potrafi głowa oszukać. Czemu? Bo jeśli mózg odczuwa daną sytuację jako zagrożenie, to reaguje przygotowaniem do obrony i ataku. Zamyka szufladki z mądrymi kwestiami, za to przygotowuje ciało do walki, ucieczki lub poddaje zamrożeniu; z cała towarzyszącą orkiestrą objawów jak szybkie tętno, poty, przyspieszony oddech. 🍀 Jak sobie radzić?🍀 1) W kontekście przebywania z końmi i jazdy konnej, najpierw należy się zastanowić, CZEGO się właściwie boimy – i dla mnie dobre pytanie pomocnicze: CO NAJGORSZEGO MOŻE SIĘ ZDARZYĆ? To np.: upadek, kontuzja, utrata kontroli, utrata pracy, pogorszenie wizerunku, wstyd, wyśmianie przez młodszych/starszych – a może po prostu, że będziemy musieli wracać po konia, który się wyrwał, uprać bryczesy, poprawić koronę, uznać to, że komuś się nie podoba nasza praca? Jeśli skutki mogą być różne to zastanówmy się, który jest bardzo prawdopodobny, a tak naprawdę ryzyko jak wypadku w samolocie.🍀 2) dbać o BHP. To podstawa: stopniowanie wymagań, nie jeżdżenie samodzielnie bez informowania kogoś, kask, dobór chodu i rodzaju treningu do możliwości, pogody, podłoża🍀 3) korzystać z dobrodziejstw jogi, fizjoterapii, ćwiczeń dedykowanych jeźdźcom by zarówno rozwijać świadomość ciała, jak i umiejętność świadomego oddychania (ważne w kontroli emocji) i kompetencje stricte jeździeckie🍀 4) edukować się: są szkolenia z bezpiecznego spadania, kursy pierwszej pomocy dla jeźdźców, wykłady dotyczące emocji oraz dosłownie i dokładnie – strachu w jeździectwie.🍀 5) nie zamykać się w jednej stajni. Jeśli atmosfera na jeździe, uwagi trenera, sposób prowadzenia jazd budzi w nas strach i stres, to zasadniczo nie powinno tak być. Umów się do innej stajni, pogadaj ze znajomymi, by móc ocenić czy źródłem strachu nie jest nieprawidłowe postępowanie z jeźdźcami i końmi w danym ośrodku. Nie musi tak być – ale może. Osobom jeżdżącym stale w jednym miejscu często brak porównania więc łatwiej godzą się na niebezpieczne lub/i zbędne sytuacje i zachowania.🍀 6) jeśli źródło naszego problemu nie leży w stajni, a w naszych życiowych doświadczeniach, zdarzeniach, traumach, wyborach: to nasza decyzja, czy wystarczą szczere rozmowy z bliskimi osobami, czy poza nimi potrzebna jest też pomoc specjalisty. Tekst i zdjęcie: Joanna Smulska …
View on Facebook (opens in a new tab)